Inwentaryzacje przyrodnicze to jest koszmar dla GISowca.
Dlaczego? Zadanie wydaje się być proste: zbierz dane od przyrodników, sprowadź je do „wspólnego mianownika”, zrób szybki postprocessing i doprowadź do stanu wymaganego przez zamawiającego i wyślij. Zrobione.
Niestety, tak prosto nie jest:
- Ornitolog potrafi tylko w KML, a herpetolog tylko w GPX, a „ten od gadów” przynosi wydruki z adnotacjami długopisem
- Jak już przerobisz dane, to w środku nocy ktoś dośle „brakujące dane”, oczywiście będą tam duble
- Jak już policzysz kilometraże i odległości to… zmieni się wariant przebiegu inwestycji, znów wszystko przeliczasz
- Zawsze będzie problem z nazwami łacińskimi. I nigdy nie wiesz, czy polska jest poprawna, czy łacińska…
- Znów dostajesz nowe dane, które częściowo dublują się z poprzednimi i nie wiadomo co z nimi zrobić…
Już widziałem projekty, które skończyły się gigantycznymi karami, bo ktoś nieuważnie zrobił ctrl+c ctrl + v i zdublował obserwacje. Punktów na mapie było 20, a w tabeli atrybutów 40. No i w dokument poszło, że jest 40 miejsc gniazdowania…
Czy da się choć trochę pomóc? Da się, oczywiście wykorzystując Usemaps.
Co widzimy na filmie?
Jest to projekt skonfigurowany pod inwentaryzację przyrodniczą w standardzie PKP. Wszystko co można zautomatyzować, liczy się samo. Po dodaniu punktu, Użytkownik wybiera gatunek ze słownika zawierającego nazwy polskie i łacińskie. Do odpowiednich pól „automagicznie” dodają się:
- nr linii kolejowej
- kilometraż linii kolejowej
- odległość od linii kolejowej
- strona linii kolejowej, po której znajduje się obserwacja
- nazwa łacińska gatunku
- nazwa polska gatunku
- akronim gatunku
- Kod gatunku
- nr GUID
- Współrzędna X
- Współrzędna Y
Resztę danych przyrodnik musi wprowadzić sam (datę obserwacji, metodę itp.)
Co najważniejsze:
- edycja lokalizacji punktu, powoduje przeliczenie współrzędnych, kilometraży, odległości itp.
- edycja słownika gatunku powoduje edycję nazwy polskiej, łacińskiej, akronimu i kodu
- i najlepsze: edycja przebiegu linii kolejowej również powoduje przeliczenie kilometraży i odległości od torów.
Oczywiście wszystko można robić w przeglądarce, QGIS oraz przez aplikację mobilną, a na koniec wyeksportować do pliku SHP i wysłać… tam gdzie trzeba.
Dlaczego tak?
- Żeby zminimalizować ryzyko błędów,
- Zminimalizować ilość pracy
To wszystko bez jednej linijki dodatkowego kodu, w standardowej wersji Usemaps. Zachęcam do kontaktu i prezentacji Usemaps.