GIS kojarzy się z mało przyjaznym oprogramowaniem, które nie wspiera indywidualnych potrzeb użytkowników.
Wraz ze wzrostem znaczenia danych przestrzennych i potrzeb, możliwości aplikacji GIS uległy zmianie i często mówimy o GIS jako o narzędziu nowej generacji.
Czy Usemaps to narzędzie nowej generacji?
Skoro jest nowa generacja, to musi być też stara i od niej zaczniemy. Poprzez GIS starej generacji rozumiem duże, dedykowane systemy, które powstały wedle procesu:
- mamy problem do rozwiązania,
- projektujemy rozwiązanie,
- budujemy/modernizujemy system,
- pracujemy na systemie,
- problem rozwiązany.
To podejście jest logiczne i nie jest z gruntu złe. W niektórych przypadkach sprawdzi się również dzisiaj. Ma jednak pewne wady:
- Przejście całego cyklu jest długie i kosztowne. Wymaga analizy problemu, pozyskania finansowania, zatrudnienia projektantów i koderów, którzy wprowadzą zmiany. Szczególnie w warunkach administracji publicznej, jest to proces trudny (wydaliśmy pieniądze na system dwa lata temu i teraz nie mamy na to budżetu).
- W tym cyklu często powstaje dedykowane oprogramowanie (dedykowane, czyli powstające pod dyktando zamawiającego). Jest to zmora zasługująca na odrębny wpis. Zbyt często (szczególnie w reżimie zamówień publicznych) powstaje prototypowy system, który nie jest zoptymalizowany, przetestowany i bezpieczny. Utrzymanie i rozwój kosztują krocie.
- Każda zmiana wymaga kosztów.
- System się starzeje, a jego twórcy „umierają”, czyli ludzie (a wraz z nimi wiedza), którzy nad nim pracowali przechodzą do innych miejsc i w zasadzie często modernizacja jest droższa niż zbudowanie systemu od nowa.
Skoro są systemy nowej generacji, to czy rozwiązują one problemy starej? W zdecydowanej większości tak, ale zacznijmy od definicji. Systemy nowej generacji to systemy:
- w dużej części bazujące na chmurze,
- zaprojektowane by integrować się z innymi systemami,
- stale rozwijane,
- wysoce konfigurowalne.
No dobrze, ale co to oznacza w praktyce?
Oznacza to zmianę w procesie myślenia generalnie o systemach IT. Trochę porównując go do rynku samochodów: 99% chcących jeździć samochodem nie idzie do salonu z własnym pomysłem na auto, tylko przegląda oferty, sprawdza konfiguracje i dokonuje wyboru najlepiej odpowiadającego potrzebie. W zamian dostaje produkt przemyślany, dobrze zaprojektowany, przetestowany, z realną gwarancją i będzie mógł się kierować opiniami innych użytkowników. Tylko jeżeli ma super-specjalistyczną potrzebę, uda się z nią do specjalistycznej firmy, która dorobi coś w aucie lub coś zmieni.
Wracając do rynku IT/GIS. Generalnie użytkownicy GIS mają podobne potrzeby. Rzadko kto ma unikalne know-how, które buduje przewagę konkurencyjną i musi znaleźć się w systemie IT (z mojego doświadczenia te przewagi wynikają bardziej z organizacji firmy i jej kultury, a nie narzędzi).
Tak jak wybiera się samochody, tak samo wybiera się systemy IT (w tym GIS). Użytkownicy wybierają spośród dostępnych opcji kierując się funkcjonalnościami, marką, referencjami, dostosowując swoje oczekiwania do tego co oferuje rynek. Użytkownicy wybierają spośród systemów nowej generacji. GIS dopiero wchodzi w tę fazę. Dojrzalsze narzędzia IT mają to już za sobą (kto dziś zamawia dedykowany program do obsługi e-mail? A obsługi plików lub do telekonferencji?).
Czy to się dzieje w praktyce?
Oczywiście, że tak. Większość użytkowników systemów GIS, z którymi rozmawiam (szczególnie administracja publiczna), ma już za sobą zamówienie i dostarczenie dedykowanego systemu GIS/IT. To są często traumatyczne przeżycia (to też temat na osobny artykuł…). Klienci często zaznaczają, że chcą korzystać z systemu, który działa, a nie takiego, który dopiero będzie tworzony.
I właśnie takim systemem GIS nowej generacji jest Usemaps. Bazujący na chmurze, integrujący się przez otwarte protokoły, rozwijany przez nasz zespół i niesamowicie elastyczny. Obserwowanie jak Zespół obmyśla model danych, konfiguruje, ustawia automatyzacje jest bardzo satysfakcjonująca. A zaskoczenie użytkowników, którzy po kilku dniach od pierwszego spotkania widzą działający system, jest wisienką na torcie.
Chcesz się przekonać jak to działa? A może trochę nie dowierzasz, że to faktycznie możliwe? Napisz do nas, stworzymy dla Ciebie indywidualne demo, na Twoich danych. Zachęcam!:)